Strona:PL Maria Rodziewiczówna - Atma.djvu/029

Ta strona została skorygowana.

Jaworski otworzył drzwi i zawołał.
Kilku robotników skoczyło do izby.
— A ot i doszedł — rzekł stary chłop, przewodnik roboczej kompanii. — Będzie wszystkim spokój!
Jaworski dopilnował, by zwłoki położono na pryczy, posłał po doktora i wyszedł. Gdy wrócił do gabinetu, pugilares wrzucił do biura, nie miał czasu doń zajrzeć, bo czekała nań poczta fabryczna.