Strona:PL Marivaux - Komedye.djvu/553

Ta strona została przepisana.

PANI ARGANTE. Ha! cóż za upadek! och! przeklęty ekonomczuk! Może być twoim mężem, ile mu się podoba, ale nie będzie nigdy moim zięciem.
ARAMINTA. Pozwólmy się jej wygniewać i kończmy. (Wychodzą.)
SYLWESTER. Uf! moja chwała dławi mnie: zasłużyłbym na to, aby nazwać tę kobietę moją synową.
WOJTUŚ. Do kaduka! dużo teraz stoimy o twój portret! oryginał dostarczy nam kopij ile wlezie!

KONIEC.