Strona:PL May - Matuzalem.djvu/377

Ta strona została skorygowana.

— Tak.
— Najbardziej potrzebny, a nawet konieczny jest paszport. Przepisy głoszą, że każdy, kto wyjeżdża z jednej prowincji do drugiej, musi posiadać paszport, aby można było ustalić, kim jest. Znasz przecież te przepisy, będąc sam mandarynem i posiadając tytuł literacki. Sądzę zatem, że przed wyjazdem byłeś albo u tsung-tu[1], albo u fu-juen[2] w Sze-tszuen, i otrzymałeś dowód osobisty. Czy tak?
— Nie. Ślub mi zabraniał.
— Bardzo niebezpieczny ślub! Szkoda mi ciebie, ponieważ pragnę twego dobra. Uznaję twoją rangę, aczkolwiek nie możesz mi jej dowieść. Jestem ci także wdzięczny za to, żeś zechciał być naszym tłumaczem. Nie będę cię dalej trudził. Teraz możesz odejść; powiedz jednak uprzednio tym świętym z Lhassy, że pozwalam im opuścić świątynię!
Ledwo to powiedział, rozległ się w tłumie bonzów, kapłanów i mandarynów głośny szmer niezadowolenia. Nie godzono się na wypuszczenie intruzów. Ta-sse odezwał się na głos:
— Wasza młoda godność zapomina, że ja także, lako przełożony świątyni, powinienem się porozumieć z tymi ludźmi. Muszę się istotnie przekonać, czy są świątobliwymi lamami. W przeciwnym bowiem razie miejsca bogów byłyby skalane i, co za tem idzie, cudownie odnalezione bóstwa nie mogłyby chwilowo miejsc swoich zająć. Żądam więc, aby ci lamowie, prawdziwi, czy wrzekomi, zostali tu jeszcze.

Mandaryn mrugnął doń ukradkiem a znacząco.

  1. Zarządca prowincji.
  2. Wicezarządca prowincji.
131