Strona:PL Miciński - Dęby Czarnobylskie.djvu/13

Ta strona została przepisana.

dać w jakąś miękką, wełnistą głębinę, w jakąś bezmyślność i bezczuciowość.
Sen jest przedsionkiem do czegoś lepszego, wierzyli starożytni.
„Lepiej siedzieć, niż stać; lepiej spać, niż czuwać, a najlepszą jest śmierć.“
Nieprawda! najlepszem jest — Morze — i nie być kobietą.


∗             ∗

Odebrałam list od Mirosława. Nie zapomnę mu nigdy tego szczęścia, jakie mi wyrządził braterskim listem.
Donosi mi o swoich zajęciach uniwersyteckich, przygotowuje się do colloquiów i w ciągu dalszym pisze rozprawę o żyjątkach, które zamieszkują Ciemnosmreczyński staw w dolinie Kościeliskiej. Ma nadzieję zdobyć stypendjum... „Moja siostro, lata uniwersyteckie przeminą szybko i zostawią głęboką, dobrze zaoraną bruzdę w umyśle moim... Życie na niej sadzić będzie różne monstra, ale jeśli się uda plon zbożowy — do ciebie on będzie należał.“
Wybacz mi, braciszku, ten mój egoizm bezgraniczny i słabość — nie duszy, ale nerwów! Skarżyłam się na samotność, gdy mam