Strona:PL Miciński - Nauczycielka.djvu/23

Ta strona została uwierzytelniona.
—   19   —

I zrywając się woła:

A więc niech wszystko mija! Wstańcie burze!
I zwiejcie mój ślad z tej smętnej pustyni!
I moje myśli, jak łez pełne kruże,
Przechylcie — niech je próżnemi uczyni
Czas...

Pamiętam dokładnie dyskusyę, jaka się wówczas rozwinęła.
Stefka rzekła, że gdy konieczną jest rzeczą, aby ludzie się rozradzali — dla dzieci lepiej, aby zginęły, nim na świat przyjdą...
Boże! jaka była świetna Mania w owej chwili! Oczy jej błyszczały, gdy gorączkowo zawołała:
— To fałsz! Życie ma wielką treść i wielkie zadanie.
Treścią jest walczyć i poznawać, celem zwyciężać i potęgować w sobie ducha.
Miłość ojczyzny, miłość rodziny, są to etapy na wielkiej drodze udoskonalenia.
A Stefka na to: „Daj ci Boże szczęścia jak najwięcej, masz siły, aby go pragnąć i osiągać, jam zbyt zmęczona.“
Robiłyśmy dawniej domysły, co spowodować mogło to przygnębienie duchowe w Stefce, lecz gdy zagadnęłam ją, skąd pochodzi jej pesymizm i apatya, czy może kochała bez wzajemności? — odrzekła szyderczo:
— Jak człowiek dokładnie rozumie swego bliźniego! gdy zobaczy twarz niewesołą, zaraz ubolewa: wiem, wiem! cierpisz na żołądek! — albo: