Strona:PL Miciński - Nauczycielka.djvu/75

Ta strona została uwierzytelniona.
—   71   —

— Nie spodziewałem się nigdy — zaczął znowu — żeby pani była tak przykładną siostrą miłosierdzia.
Z tonu sądzić nie mogłam, czy mówi ironicznie lub seryo.
— Panie Adamie — rzekłam — nie wiem, w jaki sposób stałeś się właścicielem pewnych tajemnic — proszę, nie wspominaj dni, które przeszły!
— Czy w dniach dzisiejszej niedoli wspomnienie ich tak jest przykre?
Spostrzegłam, że próbuje badać. Jakiem prawem?
— Panie — rzekłam zimno — są wspomnienia, których dotykać pozwalamy tylko bliskim!.... Odprowadził mnie do domu więcej jeszcze milczący.
Przykro mi, jeślim go uraziła — jutro to powetuję...


(Tegoż dnia).

Czytałam przez kilka godzin. Za chwilę położę się spać. Doznaję dziwnego wrażenia, jak wtedy, gdy przed zmęczonemi oczyma skacze bezustannie czarny punkcik. O czemkolwiek zaczynam myśleć, staje mi przed oczyma blada twarz Staszeckiego i świdrujące oczy.
Czyżbym się lękała jego podejrzeń? Śmieszne to, a jednak...