Strona:PL Mirbeau - Pamiętnik panny służącej (1923).djvu/153

Ta strona została przepisana.

Dobry zwyczaj, panuje w tej dziurze naszej... obowiązkowe przetrząsanie wiadomości z całego tygodnia.. Ach, jak języki latały... tego dnia.
Potem Róża, zawsze najlepiej powiadomiona od innych, opowiadała, że mała Klara miała rozpłatany brzuch nożem i wnętrzności wypływały... Na karku i na gardle zostały widoczne znaki palców, które ją zadusiły... Jej organ sromny... biedny mały organik był jedną straszną opuchłą raną, jak gdyby ją zgwałcono — oto porównanie Róży: nazbyt grubym trzonkiem siekiery, jaką używają drwale... Można jeszcze obejrzeć to miejsce, gdzie zbrodnia została dokonaną — jest ono obrośnięte małymi krzakami... i całe udeptane butami... Musiało się to stać przed ośmiu dniami najmniej, ponieważ trup był prawie w zupełnym rozkładzie. Pomimo prawdziwego wstrętu, jakie wzbudzało to morderstwo, czułam, że bezwarunkowo większej części tych gadających kreatur, gwałt ten nasuwał sprośne widoki, na skutek których nie zupełnie go wprawdzie wybaczali, ale zmniejszali winę... ponieważ gwałt, to także miłość... Opowiadano mnóstwo rzeczy... przypominano sobie, że mała Klara przebywała po całych dniach w lesie... Na wiosnę zrywała konwalję, anemony, z których robiła ładne bukiety dla pań, zbierała grzyby, które w niedzielę na targu w mieście sprzedawała... W lecie znowu kwiaty innego rodzaju...
— A teraz w tej porze roku co mogła robić w lesie, gdzie nic nie ma do zbierania?...
Jedna wyrzekła rozsądnie:
— To dziwna, że ojciec nie zaniepokoił się zniknięciem małej?... Może to on sam zrobił?....
Na co inna mniej rozsądna zawyrokowała:
— Ależ gdyby on to miał zrobić... nie potrzebowałby wyprowadzać swojej córki do lasu... także!...
Panna Róża wtrąciła:
— Wszystko to jest bardzo podejdzane i mętne... słuchajcie... Ja...
I z miną nadającą słowom ukryte znaczenie, a miną osoby