Strona:PL Miriam - U poetów.djvu/173

Ta strona została przepisana.

Les dogmes sont perdus qui consolaient la terre...



Magnificat.

W gruz, w proch padły dogmata, co świat pocieszały,
Moczarem błotnym dzisiaj marzycieli duchy,
Zkąd bije w mgły oparach jęk osamotniały,
Jak skrzek przykry zdeptanej przez woły ropuchy.

Odwieczny smutek świata swe państwo rozszerza,
Z dniem każdym powiększając żalów ciężkie brzemię;
Ból każdy rodzi nowych, gorszych bólów zwierza,
Jak dawne puszcze rodzą nowych borów plemię.

Wszystko mija. Drży rozum, miłość w szał się zmienia,
A świat nasz, coraz starszy, gorszych pełen wieści,
Zbogaca, wciąż gromadząc troski i cierpienia,
Od przodków w smutnym spadku wzięty skarb boleści.

A więc, kiedy już stoim nadzy śród przyrody,
Sieroty wiary, sami z uraz tylu sprzeczką,
Witaj, Piękno, religio przyszłej ery młodéj,
Ostatnia łasko bóstw, ostatnia serc ucieczko!

Cnoto widoma, ducha w materyi wyrazie,
Siostro prawdy, macierzy sztuk nienaruszona;