Strona:PL Morawski Cesarz Tyberjusz.djvu/28

Ta strona została uwierzytelniona.
24

naty Augusta, stary cesarz przerywał odrazu weselszą pogadankę, jakby obecność pasierba go mroziła.
Ale teraz spustoszenie śmierci, namowy Liwji i wzgląd na tęgość wojenną Tyberjusza, przeważyły na szali po nad antypatję. W roku 4 został pasierb Augusta adoptowanym; stary cesarz zgodził się i zgodzić się poniekąd musiał, że po nim nie spadkobierca z jego krwi i kości nastąpi, lecz potomek rodu Klaudjuszów; bo adopcja ta była stopniem do tronu. Reipublicae causa, w interesie państwa to zrobiłem, mówił August, jakby dla stwierdzenia przed światem, że nie osobiste gorętsze uczucie, lecz konieczność polityczna kierowała tym krokiem. Tyberjusz i przy tym fakcie, tak doniosłym dla jego przyszłości, zranionym został w swem sercu; choć miał już syna dorosłego z Wipsanji, kazał mu August natychmiast adoptować Germanikusa, syna po zmarłym młodszym jego bracie Drususie, tego Germanikusa, którego losy wpłynęły znacznie na cały bieg panowania Tyberjusza. W samym progu odjęto więc Tyberjuszowi nadzieję utworzenia dynastji i bezpośredniego, prawowitego po sobie następstwa.
Odtąd wir wypadków wciąga znów nowego następcę tronu w wyprawy wojenne. Uspokojeniem Germanji i zabezpieczeniem północnej granicy Italji od ilyryjskich szczepów, kończy się panowanie Augusta, a obydwa te zadania spełnione zostają z wielką dzielnością przez Tyberjusza. Kiedy też w roku 14 po Chrystusie cesarz August w Noli oczy zamykał, wzrok wszystkich zwrócił się na jego pasierba, który, mimo rozgłosu wojennego, jako wielka zagadka wstępował na stopnie opustoszałego tronu imperjum.
Zagadką są niewątpliwie prawie wszyscy następcy w chwili, gdy obejmują ster rządów; bo innym człowiek się przedstawia w świetle nieokreślonem nadziei, a inaczej występuje na twardym gruncie żądań życia