Strona:PL Morawski Cesarz Tyberjusz.djvu/57

Ta strona została uwierzytelniona.
53

berjusz prawdziwie namiętnie, chorobliwie. Natury zamknięte, które zasobu swych uczuć nie wydają zupełnie, nie roztrwaniają go w codziennej, zdawkowej monecie, nie znają później, gdy dusza ich się otworzy, granic w ofierze, znają tylko całopalenie. Jest w tym stosunku Tyberjusza do Sejanusa rzeczywiście coś demonicznego, co go do zapisania duszy szatańskim podmuchom czyni podobnym; prócz czaru osobistego, może język gwiazd do cesarza przemówił, aby się tak zaprzedać. A raz się mu oddawszy, związał się on z tym człowiekiem i z tajemnicą swoją, którą tamten jedynie mu wydarł i posiadł.

Wywyższył go Tyberjusz «i wystawił stolicę jego nade wszystkie książęta, które miał», jak mówi księga Ester o Amanie, który na dworze perskiego Ahaswerusa równie niezwyczajne osiągnął stanowisko i w podobny sposób zeń runął. Pochodził Sejanus z prowincji i z rycerskiego, nie z senatorskiego rodu; żadne więc węzły przyjaźni nie łączyły go z właściwą arystokracją, żadne węzły uczucia z dawną republiką. Mógł tedy w nim mieć Tyberjusz wygodne i doskonałe narzędzie przeciw senatowi[1]. Postawił się on odrazu przy osobie cesarskiej, a zdala od innych stronnictw i osobistości dworu; Tyberjusz więc spodziewał się, że on go ochroni od wszelkich intryg i pragnień, na zgubę, jego obrachowanych. Przytem liczył na to, że mądrość i stanowczość Sejanusa potrafi okiełznać gwałtowną naturę jego syna Drususa, że wierny doradca ojca stanie się kiedyś dla syna podporą tronu i rządów. Wszystko to mogłoby było nastąpić, gdyby Sejanus był zechciał się ograniczyć na roli narzędzia w służbie cesarskiej. Ale człowiek ten miał inne, dalekonośne, osobiste ambicje. Kiedy ścigał wrogów rzekomych cesarza,

  1. Por. Fritz Abraham: «Tiberius und Seianus». Berlin, 1888, str. 15.