Strona:PL Morris - Wieści z nikąd.pdf/333

Ta strona została przepisana.


uśmiechem poufałości, polegającej na obopólnem porozumieniu się.
— Zaiste jest tak — odparłem,
— A ponad to — mówiła dalej — muszę na jego korzyść powiedzieć, że wytłomaczył mi się zupełnie dobrze, tak, że go całkowicie rozumiem.
— Bardzo dobrze — rzekł Dick. — Gdym cię ujrzał po raz pierwszy w Runnymede wiedziałem od razu, że spryt twój jest zdumiewający. Nie mówię tego jedynie dla sprawienia ci przyjemności — dodał pospiesznie — ale dla tego, że to prawda; to zrodziło we mnie chęć bliższego poznania się. Ale musimy ruszać; bo nie zrobiliśmy jeszcze połowy drogi a musimy stanąć przed zachodem słońca.
Mówiąc to, ujął rękę Klary i sprowadził ją po pochyłości. Ellen stała w zamyśleniu, patrząc przez chwilę w dół, a gdym ją ujął za dłoń, aby pójść w ślady Dicka; odwróciła się ku mnie mówiąc:
— Mógłbyś mi pan powiedzieć bardzo wiele i wyjaśnić mi dużo rzeczy, gdybyś jeno tego chciał.
— Zapewne — odparłem — jestem do tego dosyć zdolny — ale i do niczego więcej — taki człowiek stary, jak ja.
Nie zauważyła goryczy, która pomimo mojej woli, odbiła się w moim głosie, lecz ciągnęła dalej:
— Nie tyle chodzi tu o mnie samą; jabym się zupełnie zadowoliła snami przeszłości, a nie mogąc