Strona:PL Morris - Wieści z nikąd.pdf/96

Ta strona została przepisana.


Patrzył na mnie w zamyśleniu, nieomal z zakłopotaniem, i pytał równocześnie:
— Czy mogę spytać, skąd pan przybywa, bo wyraźnie jesteś pan cudzoziemcem?
Odparłem od niechcenia:
— Dawniej mieszkałem w Anglii i wracam do niej obecnie... ostatnią noc spędziłem w Gościnnym Domu w Hammersmith.
Pokłonił się poważnie, ale zdawał się bodaj być nieco rozczarowany moją odpowiedzią. Co do mnie wpatrywałem się w niego z większą bodaj uwagą, niż dobre wychowanie na to pozwalało; twarz jego choć wyschła jak stary grzyb, wydawała mi się znajoma, tak jakbym ją już widział poprzednio może być w lustrze, powiedziałem sam do siebie.
— Skądkolwiek pan przybywasz — rzekł staruszek — dostałeś się pomiędzy przyjaciół. Widzę, że mój krewniak Ryszard Hammond tak wygląda, jak gdyby pana tu po to sprawadził, żebym coś uczynił dla niego. Czy nie tak Dicku?
Dick, który stawał się coraz bardziej nieprzytomny i patrzył nieustannie z niepokojem na drzwi, zdołał wyjąknąć:
— Tak jest istotnie. Przyjaciel nasz znajduje we wszystkiem ogromne zmiany, których nie może pojąć, ani ja też; pomyślałem więc, że trzeba go przyprowadzić tutaj, ponieważ dziadzio wie bardzo