Strona:PL Niedola Nibelungów.djvu/334

Ta strona została przepisana.

I rozkazu Ecela nie można pominąć, —
Lecz niejeden z nich przezto rychło musiał zginąć.

       2128 Królowa obiecuje i daje i prosi,
A służba tarcze pełne złota coraz znosi,
Kto jeno tego pragnął, snadnie się zbogacił.
Chyba nikt lepiej pomsty na wrogu nie płacił.

       2129 To też moc wielka zbrojnych pospiesza do bramy,
A Volker śmiały mówi: „Czekamy, czekamy!
„Nigdy na nas tak raźno nie szli do wojenki
„Rycerze, złoto wziąwszy z swego króla ręki!“

       2130 A tamci zaś wołali: „Nuż wojacy, śmiało,
„Raźno do dzieła! Zwlekać na nic się nie zdało!
„Jeno ten zginie, kogo i tak już los ślepy
„Na śmierć przeznaczył!“ — W tarczach tkwiły już oszczepy.

       2131 Cóż mówić wiele? Setek dwanaście rycerza
Raz po razu zacięcie napada, uderza.
Goście wrą żądzą walki, więc kolą i sieką, —
Nikt im wzbronić nie zdołał, — a krew płynie rzeką

       2132 Z głębokich ran; tak niemi napastników raczą.
Już po swych przyjaciołach rzesze mnogie płaczą,
Niebawem król utracił wszystkich swoich zuchów
A krewniacy z boleścią żałowali druhów.

XXXVII.
Jak margrabiego Rydygiera zabito.

       2133 Tęgo się zaraz z rana cudzy orszak sprawił.
A w tem mąż Gotelindy na dworze się stawił,