Strona:PL Nikołaj Gogol - Rewizor z Petersburga.djvu/104

Ta strona została przepisana.
Marya.

Prawdziwie; żem nigdzie iść nie chciała.

Chlestakow.

A dla czegóż jesteś pani, tu, w tem pokoju?

Marya.

Sądziłam, że znajdę tu moję mamę...

Chlestakow.

Nie, ja radbym wiedzieć, dla czego pani nigdzie iść nie chciałaś?

Marya.

Może przeszkodziłam, Pan byłeś zajęty ważnemi sprawami.

Chlestakow (z przymileniem.)

Oczy pani ważniejszemi są nad wszystkie sprawy. Pani nie mogłabyś mnie w niczem przeszkodzić — przeciwnie, sprawisz mi wielką przyjemność.

Marya.

Pan się po stołecznemu wyrażasz.

Chlestakow.

Tak, przed najpiękniejszą w świecie osobą. Czy nie raczysz pani usiąść? siadaj pani, bardzo proszę, patrzeć nie mogę na stojące osoby. — Dla pani potrzeba tronu a nie krzesła.

Marya.

W istocie, nie wiem... mnie i na krześle dość jest wygodnie.

Chlestakow (oglądając chusteczkę którą ona ma na szyi).

Co to za śliczna chusteczka!