Strona:PL Nikołaj Gogol - Rewizor z Petersburga.djvu/73

Ta strona została przepisana.
Horodniczy.

Pst... sza!.. (podejmuje się na palcach. Cała ta scena mówi się półgłosem). Broń Boże, mi zrobicie jakikolwiek szmer... No, idźcie sobie! dosyć już, dosyć!

Anna.

Pójdź Maryo! jeszcze coś ci powiem o naszym gościu! (odchodzi z Maryą).

Horodniczy.

No, już tam jej nagada! a tylko idź posłuchaj, to i uszy zatkniesz. (odwracając się do Józefa) No, przyjacielu...






SCENA  XI.
CIŻ. DIERŻYMORDA I SWISTUNOW.
Horodniczy (do Kwartalnych).

Pst... sza! E! co za koszlawe niedźwiedzie! stukają butami, jakby kto ze czterdzieści pudów z wozu zrzucał! — Gdzie was djabli noszą?

Dzierżymorda.

Chodziłem po służbie!... (czkawka go porywa).

Horodniczy.

Sza!... (zakrywa mu usta) Kraknął jak wrona! (przedrzeźniając go) „Chodziłem po służbie“ A z gęby bucha jak z beczki. (do Józefa) No, mój przyjacielu, idź i przygotuj tam co potrzeba dla twojego pana. Żądaj wszystkiego co jest w domu i czego nie ma. (Józef odchodzi) Wy zaś stać mi na wschodach i ani kroku z miejsca! — A nikogo z obcych do domu nie wpuszczać, zwłaszcza kupców! jeżeli tu choć jeden z nich wejdzie, to... Jak