Strona:PL Nikołaj Gogol - Rewizor z Petersburga.djvu/89

Ta strona została przepisana.

zwierzchność powierzyć mu tak ważny obowiązek. — On jest gorszym od Jakobina; wpaja w młodzież tak niebezpieczne zasady, że trudno wyrazić. Jeżeli Pan każe, to ja to wszystko podam na piśmie.

Chlestakow.

Dobrze! chociażby na piśmie. — To mi sprawi wielką, przyjemność. Lubię bardzo, w chwili smutnej, przeczytać co wesołego. Jakaż pańska godność? Ciągle zapominam.

Ziemlenika.

Ziemlenika.

Chlestakow.

A, tak, Ziemlenika! Powiedzże mi pan, czy masz dzieci?

Ziemlenika.

Jakże, pięcioro; dwoje już dorosłych.

Chlestakow.

Proszę, to szczęście! — A jakież są ich imiona?

Ziemlenika.

Mikołaj, Jan, Elżbieta, Aleksandra i Józefina.

Chlestakow.

To dobrze.

Ziemlenika.

Nie ośmielę się utrudzać pana dłużej; mam więc honor...

Chlestakow (odprowadzając go).

Żegnam. Najśliczniej panu dziękuję, za jego przyjacielską wizytę. Zmiłuj się pan, odwiedzaj mnie częściej... tak wolniejszym czasem; bardzo proszę! (odszedł ode drzwi i znowu się wraca