Strona:PL Oliwer Twist T. 2.djvu/301

Ta strona została skorygowana.

— On jest wzrostu wysokiego, — rzekła nakoniec, — silnie zbudowany, lecz nie bardzo mocny. Chód jego jest cichy, skradający się, a idąc ma ten zwyczaj przez ramię w tył się oglądać, najprzód przez jedno, a potém przez drugie. Proszę o tém nie zapominać, gdyż jego oczy tak głęboko leżą, jakem jeszcze u nikogo nie widziała, i po tych dwóch znakach jedynie pomiędzy tysiącem by go poznać można. Twarz ma smaglawą, ciemną, włos i oczy czarne, a lubo dwadzieścia sześć do dwudziestu ośmiu lat najwięcéj mieć może, jednak już stary, zwiędniały wygląda. Usta miewa bardzo często sine, pokrwawione, poranione od zębów, gdyż na wielką chorobę bardzo często cierpi, i nieraz sobie ręce, piersi porani, pokaleczy;.... ale,.... cóż to pana tak mocno uderza? — zapytała dziewczyna, ucinając nagle mowę.
Staruszek skwapliwie jéj odpowiedział, że o tém nic nie wie, i prosił ją, aby swego opisu nie przerywała.
— Te wszystkie okoliczności, — mówiła daléj dziewczyna, — musiałam sama pierwéj od innych wyłudzić, abym go panu opisać była w stanie, gdyż ja go sama dwa razy tylko w mojém życiu widziałam, a oba razy otulonego w tołubie. Teraz już nie wiem, czyli jesze coś więcéj będę mogła o nim panu powiedzieć.... Ale, ale,...... — dodała przypominając sobie. — Na szyi, tak wysoko, iż część tego z podchustki zobaczyć można, jeżeli twarz obróci, ma....
— Wielkie, czerwone znamie, podobne bardzo do ognika, — przerwał jéj staruszek.
— A to co? — zawołała dziewczyna, — czy go pan znasz?