Strona:PL Oliwer Twist T. 2.djvu/405

Ta strona została skorygowana.

Czasami rzucił spojrzenie bystre na sędziów, aby wyśledzić w nich skutek najmniejszego słóweczka, na korzyść jego wyrzeczonego; a jeżeli wypadki z okropną jasnością przeciwko niemu świadczyły, spoglądał na swego obrońcę błagając go z niemą trwogą, aby coś na jego obronę przytoczył.
Prócz tych jedynych oznaków swéj trwogi i zgrozy, nieruszył ani ręką, ani nogą.
Zaledwie że się ruszył, kiedy oskarżenie się rozpoczęło,.... lecz teraz, kiedy już mówić przestał, pozostał w téjże saméj postawie z największém natężeniem nadsłuchującego, mając oczy ciągle w niego wlepione, lubo ten już oddawna mówić przestał.
Szmer cichy, który pomiędzy zgromadzonym ludem się odezwał, wrócił mu przytomność, a rzuciwszy okiem naokoło, spostrzegł, że przysięgli się po cichu z sobą naradzać poczęli.
Gdy oczy jego na galeryje padły, widział, jak ludzie jedni po nad drugich się spinali, i głowy wystawiali, aby twarz jego zobaczyć; jedni z nich przykładali lunety do ócz, a drudzy szeptali ze swymi sąsiadami, którzy z odrazą i zgrozą na niego spoglądali.
Było także i kilku takich, lubo bardzo mało, którzy na niego wcale niezważali, i z podziwieniem jedynie nad sędziami się zastanawiali, jak się tak długo jeszcze namyślać mogą;.... lecz w twarzy żadnego,.... nawet i w obliczu żadnéj kobiety, których niemała ilość w téj izbie była,.... niebyło widać najmniejszego śladu litości nad nim; we wszystkich oczach zdawało się to jedyne tlić życzenie, ażeby go jak najśpieszniéj na śmierć skazano.