Strona:PL Or-Ot - Poezje.djvu/111

Ta strona została przepisana.

Sam starosta na przedzie
Panów drużbów w czwał wiedzie!

Świat się zdumiał i słucha:
Rżnie kapela od ucha,
Hej! na bory! na lasy!
Piszczą skrzypki, grzmią basy!

Dziewki — niczem lilije!
Jeno chwycić za szyję!
Pojrzysz: zaraz pokusa:
Ukraść takiej całusa!

Wyciągnęły się konie,
Lecą ptakiem przez błonie,
I podzwania bez troski
Krakowiaczek krakowski!...


VI.

A kiedy odchodzisz za ten ziemski próg,
Nie zapomnij, duchu; swoich starych dróg!
Nie zapomnij, duchu, domów tych i chat,
Gdzie twe miłowanie i twój cały świat!

A kiedyś już zebrał cały życia plon,
Zwracaj tęskne oczy do kochanych stron
I od tronu Boga, z za srebrzystych gwiazd
Bratnią myślą lataj do rodzinnych gniazd.


VII.

Bijże dzwonie, stary dzwonie!
Bijże, co masz siły!