Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/028

Ta strona została skorygowana.

Zdolnej myśl wzniosłą pojąć i władać innemi.
Powstał człowiek. Czy boskiem dał mu życie tchnieniem
Twórca lepszego świata, pan nad przyrodzeniem,
Czy ziemia, od powietrza świeżo oddzielona,
Pokrewnych sobie niebios ukryła nasiona;
Te syn Japeta wody rzecznemi roztwarza
I podobieństwem bogów człowieka obdarza.
A gdy każde ze zwierząt wzrok w ziemię spuszczało,
Postawę człowiekowi nadaje wspaniałą
I w niebo patrzeć każe i do gwiazd sklepienia
Pozwala mu wyniosłe obracać wejrzenia.
Tak ziemia, dawniej gruba i bezkształtna bryła,
Przemieniła się w ludzi i ludźmi pokryła.


II. Cztery wieki. — Plemię olbrzymów.

Złoty pierwszy wiek nastał. Nie z bojaźni kary,
Z własnej chęci strzeżono i cnoty i wiary.
Kary, trwogi nie było; groźnych nie czytano
Ustaw na miedzi rytych, ani się lękano
Sędziów ostrych: bez sędziów byli bezpiecznemi.
Jeszcze sosny dla obcej odwiedzania ziemi
Nie zstąpiły do morza, ścięte z gór rodzinnych,
I człowiek prócz ojczystych nie znał brzegów innych.
Grodów nie otaczano spadzistemi wały,
Proste trąby i surmy zagięte nie brzmiały;
Hełmu, miecza nie było, a bez wojsk narody
Używały w spokoju bezpiecznej swobody.
Radłem, broną nie tknięta i jeszcze spokojna,
Wszystko z siebie dawała ziemia w dary hojna.
Przestając na pokarmie, zrodzonym bez pracy,