Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/131

Ta strona została przepisana.

To wskakują do stawu. Nawet po przemianie
Kształt szpetny i kłótliwość jeszcze im zostanie:
Głowy wydając z wody, wznoszą skrzek chrapliwy.
Już szyja im nabrzmiała, głos ich obrzydliwy;
Kwacząc, przestroną gębę rozdzierają w stawie,
Głowa ramion dotyka, szyi niema prawie,
Grzbiet dostają zielony i brzuch im się bieli
I w błotnej nowe żaby hasają topieli«.


XXV. Jazon i Medea.

Już Argonauci trudów doznawszy pamiętnych,
Do bystrego Fazysa przybyli wód mętnych.
Tu gdy proszą Eeta o Fryksa skarb złoty,
A władca im naznacza ciężkich prac przedmioty,
Córka jego przejmuje miłość do Jazona
I już rozum zaciemnia namiętność szalona.
A gdy ścisnął jej rękę, zalecił się słowy
I o pomoc upraszał, zaślubić gotowy,
Z łzami rzekła Medea: »Wiem, co ci poradzić;
Ja cię w radzie, ty nie chciej w miłości mię zdradzić.
Ja cię mym darem zbawię: ty pomnij, zbawiony,
Przysiąg, danych kochance, dochować dla żony«.
On na potrójne bóstwo Hekaty przysięga,
Na słońce co swem okiem wszech rzeczy dosięga,
I na bogi, w opiekę biorące małżeństwa,
Wreszcie na swe przygody i niebezpieczeństwa.
Zyskał wiarę; obdarzon czarownemi zioły,
Wziął przepis ich użycia i odszedł wesoły.
Ledwie ostatnia gwiazda z przyjściem zorzy zgasła,
Już lud na polu Marsa czekał bojów hasła.