Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/254

Ta strona została przepisana.

Boga i Delfy[1] moje i niebo odsłonię;
Bogów skrytości, bogów wyroki obwieszczę,
Rzeczy wielkie, rozumem nie zgłębione jeszcze,
Długo tajne objawię; bo jest mi potrzebą
Opuścić gnuśną ziemię i wzbić się aż w niebo.
Niech myśl moja, wzniesiona do najwyższej osi,
Na ciemny gmin światłości promienie roznosi;
Niech w bojących się śmierci pociechę przeleje,
Niech roztoczy przed nimi przeznaczeń koleje!
O ludzie, przygnębieni zimną śmierci trwogą,
Czyż Styks, Ereb i duchy przerażać was mogą,
Te czcze wieszczów wymysły, te próżne imiona,
Ta zmyślonego świata kara urojona?
Czy ciało w ogniu spłonie, czyli w grobie zgnije,
Już mąk żadnych nie może cierpieć, bo nie żyje.
Nieśmiertelną jest dusza, bo dawne okrycie
Rzucając, bierze nowe, a z niem nowe życie.
Ja sam byłem Euforbem za trojańskiej wojny,
Którego piersi przeszył Menelaj dostojny;
Tarczę wówczas noszoną poznałem niedawno,
Gdym Junony świątynię zwiedzał w Argos sławną.
Wszystko w świecie się zmienia, nic się nie zatraci,
Duch się błąka i różne przejmuje postaci;
To raz przechodzi w ludzkie, to w zwierzęce ciało,
Lecz nic niemasz takiego, coby zginąć miało.
A jak łatwy do zgięcia z pod tworzącej ręki
Coraz odmienną postać przyjmuje wosk miękki,
A tem samem jest przecie: tak dusza człowieka

  1. Metonimia: Tajemnice objawione przez Pytję w Delfach.