Strona:PL Owidiusz - Przemiany.djvu/263

Ta strona została przepisana.

Ojca grób z swą kolebką zdejmuje z konarów,
Niesie lekkiem powietrzem w gród, poświęcon słonku[1],
I składa je w świątyni słonecznej, w przedsionku.
Ale wprzódby się zapadł w morze rydwan słońca,
Niżbym wszystkie przemiany wyliczył do końca.
I narodów fortuna toczy się na kole:
Te, co były na górze, są teraz na dole.
Tak w mocarzów przemożna i w skarby wspaniała
Przez dziesięć lat krew synów Troja przelewała;
Teraz tylko zwaliska, świadki dawnej siły,
Zamiast skarbów wskazują naddziadów mogiły.
Niegdyś kwitły Miceny i Sparta wsławiona
I warownia Cekropsa[2] i gród Amfiona[3];
Nędzną dziurą dziś Sparta, runęły Miceny
I pustą tylko nazwą Teby i Ateny.
Ale teraz Rzym, mówią, Dardanów gromada
Nad Tybrem, w Apeninach zrodzonym, zakłada.
Na tych niegdyś podstawach tron świata osiędzie;
Gród, rosnąc, postać zmieni, głową ziemi będzie.
Tak losy zapewniają, tak zwiastują wieszcze.
I to z wspomnień przeszłości zatrzymałem jeszcze,
Że Helen, gdy już Troi mury upadały,
Tak rzekł, widząc, jak płakał Eneasz zwątpiały:
»Niech cię, synu bogini, krzepi wróżba moja:
Nie cała z twą pomocą legnie w gruzach Troja.
Ni ogień ni żelazo nie zamknie ci drogi:
Idź i z sobą Pergamu prowadź wszędzie bogi,
Aż Trojanom i tobie wyroki życzliwe
Naznaczą na posiadłość cudzoziemską niwę.

  1. Heliopolis w Egipcie.
  2. Ateny.
  3. Teby.