Strona:PL P Bourget Po szczeblach.djvu/345

Ta strona została przepisana.



XI.
ET NE WOS INDUCAS...

Wzruszenia tak. gwałtowne i wstrząsające, jak te, któremi była miotana nieszczęśliwa dziewczyna kończą się zupełnem wyczerpaniem siły nerwowej. Są to istne napady spazmów moralnych, jeśli tak można się wyrazić, które doprowadzają ofiarę do zupełnego zaniku woli, graniczącego z umysłowem cierpieniem. Uszkodzenie wewnętrznego mechanizmu sprawia to, że dusza zamiera. Nie wie sama, w którą stronę się zwrócić. Myśl i uczucie tracą znajomość perspektywy, nie mają już żadnego planu, żadnej normy. Gdyby ta chwiejność psychiczna miała trwać dłużej, możnaby oszaleć. I wtedy to w najgłębszych pokładach naszej istoty odzywa się instynkt zachowawczy, budzą się nieświadome siły żywotne, siły najpotężniejsze, lecz najmniej podatne do ujarzmienia. Umysł, wytrącony z równowagi, walczy z zamętem, w którym się pogrążał i ratuje się na razie powzięciem jednej, uporczywej myśli.
Nasza wrażliwość także, wstrząśnięta do głębi przebytemi, wrażeniami, usiluje pokrzepić się uczucia-