Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Życie snem.djvu/23

Ta strona została uwierzytelniona.



Dzień pierwszy.
(Dzika, leśna i skalista okolica. W głębi stara wieża. Rozaura w przebraniu męskiem schodzi z skalistego wzgórza).


Rozaura

Gdzie mnie wiedziesz szybkonogi,
Wiatry z drogi, góry z drogi
Rwiący w pędzie hipogryfie?
Gdzie na nagie gnasz mnie skały
Błysku ty, bez światła biały
Bez lotnego ptaku pierza,
Bezpłetwiasty mórz potworze?
Stań! dzikiego tutaj zwierza
Świetne w blaskach słońca łoże...
Stań! sił więcej mi nie służy:
Ślepa już i zrozpaczona
Kładę ręce i ramiona
Na szmaragdzie tej pustyni!
Krwawy znaczę ślad stopami
W niegościnnej polskiej ziemi:
Bo któż oczy litośnemi
Nieszczęśliwych zwykł przyjmować?