Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Życie snem.djvu/24

Ta strona została uwierzytelniona.
Klaryn

Krzywdę mi Jegomość czyni:
Skoro trudnim się skargami
I mnie proszęż porachować.
Wszak oboje z domu ciszy
Rzniemy w świat na awantury,
Rozbijamy łeb skałami,
Koziołkujem się oboje
Z każdej paryi, z każdej góry:
Czemuż, gdzie boleści twoje
O Klarynie nikt nie słyszy?

Rozaura

Nie mieściłem cię w mem słowie
Chcąc zostawić twej wymowie
Skargę na własny rachunek:
Wszakże wedle mędrców zdania
Warto ponosić frasunek
By mieć prawo narzekania.

Klaryn

Taki mędrzec, bez wątpienia
Był nieboże — pijaczyna!
Dałbym mu dla otrzeźwienia
W bok kułaków z pół tuzina!
Niechby radził, co w tej porze
Na pustkowiu, zabłąkani
Czynić mamy w tej otchłani
Kiedy dzienne gasną zorze.