Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Dramata (1887).djvu/83

Ta strona została przepisana.

Ten okutany podróżny?

Rykardo.

Nie wiem; pytać trud był próżny,
Ni kto jest, ni skąd przybywa;
Mówił, w ucho jeno twoje
Ma powierzyć tajemnicę.

Euzebiusz.

Możesz więc odsłonić lice:
Jestem wódz, który tu stoję.

Julia.

Ty wódz?

Euzebiusz.

— Tak jest.

Julia.

— Wielkie nieba!

Euzebiusz.

Mów, kto jesteś, w jakim celu
Przychodzisz.

Julia.

— Jest tu nas wielu,
A dwom tylko zostać trzeba.

Euzebiusz.

Cofnijcie się, towarzysze!

(Zbójcy wychodzą).

Teraz jesteś ze mną zgoła
I jeno ja cię usłyszę
I te drzewa i te zioła,
Nieme świadki; więc twarz ukaż
Z pod téj milczącéj zasłony
I mów, z jakiéj idziesz strony,
Jak się zwiesz i czego szukasz.
Mów.

Julia (dobywając szpady).

— Abyś wiedział już w porę,
Kto jestem i skąd się biorę,
Po com przyszedł, — dobądź szpady,
Bowiem ci wyznam bez zdrady,
Że tu przychodzę cię zabić.

Euzebiusz.

Obroną zdołam osłabić
Moję bojaźń a twój cios,
Choć wolałbym, by mię wiodły
Ku niéj czyny twe, — nie głos.