Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Dramata (1887).djvu/89

Ta strona została przepisana.

Co to?... Atak nie na żarty!...
Przewalony i wyparty
Cały hufiec Euzebiusza
Mój ojciec cofać się zmusza!...
Uciekają... więc pośpieszę
I Euzebiuszowe rzesze
Nową odwagą pokrzepię;
Ą jeśli te bandy zczepię,
Żołnierzom wpadnę na karki,
Nożycami się dlań Parki
Stanę i życia prawidłem.
Świata stanę się podziwem,
Przyszłości upiorem mściwym
I wszystkich wieków straszydłem.

(Wybiega).




SCENA VII.
(Wchodzi Dżyl przebrany za zbójcę).
Dżyl.

By się o biédę nie otrzeć
Pozwoliłem im się złotrzyć:
A tu, ledwom wziął te szmaty
Wpadam w takie tarapaty!
Kiedym sobie był chłop prosty,
Nie inny, a ja-m brał chłosty;
Dziś, kiedy wszedłem w te szajkę,
Znów mnie skórę drą na krajkę.
Choć nie jestem żaden sknera,
Bieda mi się na kark wdziera,
Ą taka uparta bieda,
Że gdybym przypadkiem w żyda
Zmienił się, to mi się widzi —
Popadliby w nędzę żydzi.

(Wchodzą Menga, Bras, Tyrso i inni wieśniacy).