Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Dramata (1887).djvu/95

Ta strona została przepisana.

Taki, ustąpić — Euzebiuszu — musi
Z przed twoich piersi, piersi moich tarcza.

Euzebiusz.

Więc ustąp z pod méj szpady,
Kurcyuszu, by mię lęk nie opadł blady;
Wzrok przed ich mieczmi mrużę,
Gdy służysz ludziom owym za przedmurze.

(Wychodzą, ucierając się).
Kurcyusz.

Otoczyli go. Ach! gdybym nie złotem,
Lecz mógł, dzielny młodzieńcze,
Życie twe własnym okupić żywotem!
Widzę go — gdzie dolina;
Ranny musi być — ręczę;
Słania się, lecz odcina.
Zstąpił w dół... biegnę za nim;
Jest jakaś w krwi téj siła
Mrącej, co woła lękliwem wołaniem,
Jak gdyby moją była.
Cudza krew tak nie woła,
Ani jéj cudzy człek dosłyszeć zdoła.

(Wybiega).




SCENA XI.
(Wchodzi Euzebiusz chwiejąc się).
Euzebiusz.

Gdy mię w śmiertelne otchłanie
Strąca ta góra, człowieczéj —
Widzę — pościeli mi przeczy,
Garści ziemi na posłanie.
Lecz gdy mi przed oczy stanie
Obraz méj bezbożnéj winy,
To nie téj mi strach godziny: —
Pada na mnie trwogi bladość
Myślą, jak uczyni zadość
Jeden byt za takie czyny.
Gdy nią w pomściwéj zajusze
Uparcie huf zbrojny ściga,
Jedno dla mnie się rozstrzyga: