Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Tajna krzywda – Skryta zemsta.djvu/14

Ta strona została przepisana.

Dziś przywiozę do Lisbony
Żonę moją; te trzy mile
Morza, w którem ja się żarzę,
Przepłyniemy razem w parze,
Bo po tamtej drugiej stronie
— Domyślam się — na mnie czeka.

huan.

Zważ, niech cześć twa nie zapłonie
Wstydem za me upodlenie,
Bo świat nie krwi patrzy w łonie,
Lecz sukni, co je obleka.

lopez.

Jestto świata zaślepienie,
Co zamyka rozum na to,
Że ciało się stroi szatą,
A dusza się częścią stroi.
Chodź ze mną, druhu. — Westchnienia,
Dodajcie żaglowi tchnienia,
Bo przez ogni płynąć morze
Ma mojej miłości nawa.

(Wychodzą obaj).
manryk.

Pójdę ja poszukać barki,
Którą my Portugalczycy
Chrzcimy imieniem mulicy.
Wsiadłszy barce tej na barki,
Popłyną jak sam wiatr szparki,
Po napitek do mej pani,
Za wieść, że do jej przystani
Mąż się zbliża. Nienagannie
Musi bo traktować ciury
W dniu zwleczenia „starej skóry.“
— Jeśli wolno rzec tak pannie[1].

(Wychodzi).
  1. W oryginale: Porque sale de forzada,
    Si es lo mismo, que doncella.