Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Tajna krzywda – Skryta zemsta.djvu/27

Ta strona została przepisana.
leonora.

Zanim się z waszem spotkałam zjawieniem,
Byłeś już panem mym, zmarły czy żywy;
Cień wasz kochałam jeno, cień płochliwy,
Lecz wystarczało, że był waszym cieniem.

Szczęsna ja, gdyby mogły za zachceniem
Wzlecieć te moje serdeczne porywy;
Pod oczu waszych przemożnemi wpływy
Płacić wam mogę jeno — uwielbieniem.

I radabym się przed tym wzrokiem schować,
Tak przed wyższością waszą czuję trwogę,
Ni nieśmiałości mojej nie przemogę.

Wasza to wina, — raczcież mi darować,
Jako małżonka, mogę was szanować,
Kochać już dzisiaj nie śmiem i nie mogę.


lopez.

A teraz, wuju i panie,
Przyjmcie mię na pierś swą dzielną.

bernardino.

Niech będzie skałą węgielną
Na wierność, miłość, poddanie.
Teraz na okręt i w sferę
Błogą popłyńcie bez zwłoki.

lopez.

Dziś portugalskie zatoki
Uwielbią drugą Wenerę.

manryk.

A kiedy śród takiej gloryi
Pan młody z swą magnifiką
Odszedł, prześwietna publiko,
Daruj, — tu koniec historyi.

(Wychodzą wszyscy, zostaje ludwik i celio).
celio.

Panie, gdy nie ma sposobu
Na fakt, co się losem kreśli,