Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Tajna krzywda – Skryta zemsta.djvu/46

Ta strona została przepisana.

Chcesz, bym zapomniał cię? Jakże zapomnę,
Gdy przed oczami ciągle mi przytomne
Twa wzgarda, pani, i srogość zawzięta...

Kochaj mię! — Kiedy szczęście mię opęta,
Łatwiej to serce zluźni się niezłomne:
Dobra nie pomni się, — lecz złe pamięta.

sirena.

Ach, łza ci się w oku kręci?...
Uważ, — nie wróci, co było.

leonora.

Wspomnienie mnie rozrzewniło
Śmieszne — w tej głupiej pamięci.

sirena.

Kto kocha, pamięta długo.

leonora.

Jak on zmartwychwstał umarły,
Tak mi się nowej otwarły
Zbliźnione rany krwi strugą.
Ha! ten człowiek mię przyprawi
O śmierć przez uporność swoję.
Co śmierć; — śmierci się nie boję;
Ale obrazi, zniesławi.
— Winien odjechać coprędzej.

sirena.

Wszak oddalić go jest rada.

leonora.

Jaka?

sirena.

Zrobić, jak powiada:
Pozwolić mu przyjść i basta, —
Przyrzekł, że wyjedzie z miasta.

leonora.

Czy to możebne, Syreno?
Radabym wiele poświęcić,
Aby go już raz zniechęcić.
Jak go tu wwieść?