Strona:PL Pedro Calderon de la Barca - Tajna krzywda – Skryta zemsta.djvu/71

Ta strona została przepisana.
huan.

Gdy twoje ramię
Tu ze mną, świat mię nie złamie!

lopez.

Uciekli. — Powiedz mi, co to,
Jeśli iść za tą hołotą
Uniesienie cię nie zmusza.

huan.

Lopesie, mrze we mnie dusza.
Myślałem, że już utonął
W zabójstwie mej wstyd obrazy,
A tu ja cierpię dwa razy.
Hańba jak pies na mnie warczy
I widzę, że nie wystarczy
Wtłoczyć w grób i sieść na kurhanie,
By nie wstała upiorzycą.
— Gdy trwało twe posłuchanie,
Jam zaszedł, gdzie na opoce
Morze łamie się w zatoce,
W tymsamym, co ty, zamiarze,
Wrócenia wcześnie do kwinty[1],
Dokąd sądząc, że ci każe
Konieczność wziąć udział w wojnie,
Przeniosłeś dom. Więc spokojnie
Postępowałem tą stroną,
Gdy ujrzałem ludzi grono
Nad brzegiem; a jeden zbliska
Widząc mię przechodzącego,
Szepnął: „Don Huan de Silva.“
Ja usłyszawszy własnego
Dźwięk — co nietrudno — nazwiska,
Otworzyłem uszy oba. —
Drugi rzekł: „Co za osoba
Ten de Silva?“ — „Czyś nie słyszał,
— Odrzekł pytany — ten sam,
Któremuto zadał kłam

  1. Quinta: willa, letnie mieszkanie.