Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.2.djvu/054

Ta strona została uwierzytelniona.

Podczas gdy przewodnik nasz czyni powyższe obyczajowe spostrzeżenia, zbliżyliśmy się do naszego hotelu. Tuż przed jego bramą dwóch gentlemanów, jeden przekupień pomarańcz, drugi woźnica bili się na kułaki. Jestto widok nader pospolity na ulicach Londynu. Bijących otaczała gromadka ludzi. Niektórzy z widzów trzymali ich surduty i dodawali im zachęty stojący za kołem widzów policyant, wspinał się na palce patrząc przez głowy, czy obywatele rozpłaszczają sobie nosy legalnie, zresztą nie mieszał się do niczego. Walki podobne mają swój regulamin, nad którym czuwają wszyscy obecni. Każdemu z walczących chodzi o to, aby pięścią uderzyć w oko przeciwnika i podbić takowe, a następnie podbić i drugie. Ciosy w nos i w usta są również i dowolne i cenione. Jeżeli jednak jeden z walczących zawoła: enough!“ (enof — dosyć), uznaje się tém samém za zwyciężonego; zwycięzca zaś odpowiada: „all right!“ i natychmiast przestaje bić ofiarę. Gdy tego nie uczyni, wszyscy rzucają się na niego i tłuką co wlezie, policman zaś kładzie laskę na jego ramieniu.
Zwykle jednak po „enough“ następuje natychmiast: „all right,“ poczem przeciwnicy rozchodzą się bez gniewu, widzowie zaś winszują najpiękniéjszych ciosów, tak temu który je zadał, jak i temu który je otrzymał. Zwłaszcza złamanie szczęki lub przetrącenie nosa, wywołuje liczne powinszowania. Jeżeli przeciwnicy są równéj siły i zręczności, a walka się przedłuża, wówczas w kole widzów powstają zakłady i cała scena przybiera nadzwyczaj interesujący, oczywiście tylko dla anglików, charakter. Najczęściéj w takich