Strona:PL Pisma Henryka Sienkiewicza t.2.djvu/148

Ta strona została uwierzytelniona.

dolar wsunięty w rękę naczelnika komory, uspokoił jego republikańską troskliwość o dochody Stanów Zjednoczonych, i ruszyliśmy daléj w spokoju. W Suspension-Bridge rzuciliśmy ostatnie spojrzenia na wodospady, które raczéj już tylko słyszeć niż widzieć się dawały. Pociąg amerykański nadszedł wkrotce i ruszył przez Kanadę w sam kąt zachodni Ontario, do Hamilton, zkąd ciągle Kanadą jechaliśmy na całą noc do Detroit, nad samym brzegiem Erie.
Kraj podnosił się bardzo nieznacznie, ale ciągle; Erie bowiem leży o sto kilkadziesiąt stóp wyżéj nad Ontario. Niagara jest właśnie tylko zlewem wód Erie do Ontario, któryto zlew trafiwszy na skałę uciętą nagle, tworzy wodospad. Od Ontario znów grunt zniża się lekką pochyłością, aż do Oceanu, z którym jeziora łączą się przez wspaniałą, najszerszą może na świecie, rzekę Świętego Wawrzyńca.
Rankiem nazajutrz przybyliśmy do Detroit, miasta leżącego w Michiganie niedaleko Erie, nad rzeką łączącą wody Huronu z Erie. O tém Detroit wiedziałem z geografii tylko że istnieje, więcéj nic. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy wyszedłszy z dworca na ulicę, ujrzałem miasto ogromne, niezmiernie schludne i tak piękne, jakiego dotąd nie widziałem w Ameryce. Godzina była ranna, więc wszystko spało jeszcze. Szliśmy wielką ulicą, pełną kościołów, jak się zdaje katolickich. Po obu stronach ulicy stały, niezwykłe z czerwonej cegły domy, ale śliczne pałacyki, oddzielone od ulicy złoconemi sztachetami. Za sztachetami widać było klomby zieleniejących się już kwiatów; jodły i ciemnozielone piramidalne świerki, między któremi odbijały wdzięcznie białe ściany, i uma-