Strona:PL Poezye Brunona hrabi Kicińskiego tom V.djvu/149

Ta strona została uwierzytelniona.
XLIX.


DO
MALARZA.




O najbieglejszy z malarzy!
Weź wprawny pędzel do ręku:
Maluj mi oblubienice,[1]
Wesołe i pełne wdzięku,
A przy nich hoże dziewice,
Tańczące przy fletów dźwięku,
I jeśli ci się gdzie zdarzy
Kochanków wmieść tajemnice.





  1. Tłómacząc pilnowałem się wydania Anakreona przez Jozuego Barnesa z r. 1705, ale w téj odzie zdawało mi się lepiéj odstąpić od textu wydawcy tego i pójść za zdaniem innych wydawców, którzy w wierszu 3 téj pieśni zamiast γραφ ετάς πολεις czy- tają γραφε τας ποσεις bo ποσεις znaczy oblubieniec, a πολεις miasta, przeto text drugi co zdaje mi się łączyć stosowniéj z wyobrażeniami następnie w téj pieśni zawartemi i w tym duchu przetłómaczyłem. Naruszewicz trzymał się pierwszego sposobu czytania Anakreona i tę pieśń tak przełożył:

    Ty co przewyższasz wszystkie malarze,
    Słuchaj, coć na méj nucę gitarze,
    Porzuć swe płótna ubierać w strachy,
    Malując groźne po górach Bachy,
    Ich wściekłe trąby, ich szałamaje,
    Skąd w Berecyncie trwoga powstaje,
    Miasta mi raczéj maluj i knieje,
    Z wioskami, niech się wszystko w nich śmieje.
    A jeśli farba z pędzlem ma duszę,
    Niech téż miłosne powie sojusze.

    Uczony czytelnik raczy osądzić, czy uchybiłem w innym duchu przełożywszy tę piosnkę.