Strona:PL Prosper Mérimée - Carmen.djvu/129

Ta strona została uwierzytelniona.

rone opowie wam jeszcze, jak don Juan (nie wiadomo który) uczynił szczególne propozycje Giroldzie, owej bronzowej figurze, która wznosi się na mauretańskiej wieży katedralnej, i jak je Girolda przyjęła; — jak don Juan, przechadzając się, podochocony winem, po lewym brzegu Gwadalkwiwiru, poprosił o ogień człowieka, który szedł prawym brzegiem, paląc cygaro, i jak ramię palacza (był to nie kto inny, tylko djabeł we własnej osobie) wydłużyło się tak, że przebyło rzekę i podało cygaro don Juanowi, który zapalił odeń swoje, ani mrugnąwszy okiem i nie korzystając z przestrogi, tak był zatwardziały...
Starałem się wydzielić każdemu don Juanowi cząstkę, jaka mu przypada ze wspólnego ich skarbca niegodziwości i zbrodni. W braku lepszej metody, starałem się opowiedzieć o don Juanie de Marana, moim bohaterze, jedynie te przygody, które nie przynależą, prawem „zasiedzenia“, don Juanowi Tenorio, tak znanemu u nas, dzięki arcydziełom Mozarta i Moliera.

Hrabia don Karlos de Marana był to jeden z najbogatszych i najszanowniejszych magnatów w Sewilli. Pochodził ze znako-