Strona:PL Przerwa-Tetmajer - Illa.djvu/11

Ta strona została uwierzytelniona.

Przed kilkunastu laty burza, która tam bardzo często panowała, zagnała na wybrzeża szalupę rozbitego okrętu; w niéj siedziało kilkoro ludzi, a między nimi niewiasta z małém dzieckiem.
Ponieważ rozbitki za zbliżeniem się krajowców, zaczęli strzelać do nich, wymordowali ich ci ostatni z wyjątkiem dziecka, które wzięli. Oddano je królowi i nazwano Illą.

II.

Życie płynęło Gryfowi na wyspie cicho i w pracy. Wraz z niewolnikami króla uprawiał mu pole jego i znosił ryby i owoce.
Z początku patrzyli na niego wyspiarze nieufnie, ale potém widząc, że spokojny jest i w pracy gorliwy, a do pomocy drugim skory, poczęli zbliżać się ku niemu i sam król wyszczególniał go nad innych niewolników.
Często chodził Gryf na polowanie z synem królewskim, a gdy raz ocalił go od kłów ranionéj pantery, wyniósł go za to król do stanu wolnych, t. j. tych, którzy mieli grunt własny.
Pole jego rozciągało się nad morzem grającém w słońcu barwami szmaragdów i szafirów; nieraz wieczorem po skończonéj robocie siadał Gryf na brzegu i patrząc na morskie fale szumiące, zamyślał się o Ojczyźnie, która była daleko.
Tamtędy wracała zawsze o zachodzie słonecznym Illa z nadbrzeżnych łąk, gdzie pasała trzody królewskie. Dotąd nie mówili nigdy ze sobą, choć młody Polak, długo patrzał za dziewicą, gdy odchodziła smukła, jak palma zielona.