Strona:PL Przerwa-Tetmajer - Illa.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.

grały po liściach palmowych w różne kolory, a Gryf myślał, że tak rumieniąc i złocąc lasy, zachodzi ono w jego Ojczyźnie.

III.

Na wyspie onéj, gdzie żył Gryf w pracy, miłości czystéj ku Illi i tęsknocie za ziemią, co wydała drzewo na kolebkę, a nie wydała może drzewa na trumnę jego, zdarzył się raz smutny wypadek.
Morze rozhukało się i wśród grzmotu piorunów i wycia wichrów i szumu nawałnicy, wtargnęło na brzeg i szeroko rozlało się po kraju. Ludzie uciekali z dobytkiem na wyższe miejsca i ocalili się wszyscy; z jednéj tylko łodzi wypadło dziecko nieletnie w odmęty spienione.
Nikt nie miał odwagi nieść pomocy tonącemu dziecięciu, jeden tylko Gryf zrzuciwszy płaszcz z ramion, wskoczył we wrzące głębie.
Nie upłynęło chwil wiele, a ukazał się na powierzchni z ocaloném dzieckiem w ręce; a gdy dopłynął do lądu, padł na nim omdlały z wysilenia.
Kiedy oczy otworzył, niebo wyjaśniało się i woda ustępowała; głowę jego trzymała Illa na łonie a lud stał zebrany w około. I gdy ujrzeli, że się ocucił, poczęli wołać mu na cześć i chwałę, a matka dziecięcia padła mu do nóg z dziękczynieniem radosném.
Nazajutrz, kiedy morze było już ciche, jak zwykle bywało, udał się Gryf do króla i prosił, aby zwołał starszyznę na naradę, bo jéj chce ważne rzeczy obwieścić.