Ta strona została uwierzytelniona.
Miał gospodarz pieska, pieska,
żona mówi: „Jeż!“
— Niech-że też, niech-że też,
niechaj z pieska będzie jeż.
Miał gospodarz rybę, rybę,
żona mówi: „Rak!“
— Niech-że tak, niech-że tak,
niechaj z ryby będzie rak.
Prosi żona znów mężula,
niech kozaka jej pohula.
— Niech-że tak, niech-że tak,
niechaj będzie i kozak.
— Cóżem ja też uczyniła,
męż-am tańczyć nauczyła,
ciągle ino skacze chłop!
— Hopa żonko! hopa! hop!