Strona:PL Rolland - Clerambault.djvu/078

Ta strona została przepisana.

Otarł łzy, słuchał przez drzwi... Żona, jak każdego wieczora, w pokoju Maksyma, obróciwszy dwukrotnie klucz w zamku, rozkładała i składała bieliznę i ubrania zmarłego... Wszedł do pokoju, gdzie Rozyna siedziała sama przy oknie i szyła. Była pogrążona w myślach; nie słyszała go wchodzącego, aż gdy był tuż obok, gdy stał przed nią. Oparł o nią siwiejącą głowę i wyszeptał:
— Córeczko moja!...
Wtedy jej serce poczęło również tajeć. Upuściła robótkę, ujęła w obie ręce starą głowę ojca o szorstkich włosach i rzekła, mieszając łzy swe z płynącemi łzami jego:
— Drogi ojcze...
Ani jedno, ani drugie nie potrzebowało żadnych pytań, ani wyjaśnień. Po długiem milczeniu, gdy Clerambault odzyskał spokój, rzekł, spoglądając na córkę:
— Zdaje mi się, że się budzę ze strasznego obłędu...
Głaskała go po włosach, nic nie mówiąc.
— Ale ty czuwałaś nademną, nieprawda? Widziałem to dobrze... Sprawiało ci to przykrość?...
Uczyniła głową ruch potwierdzający, nie śmiejąc nań patrzeć. Ucałował jej ręce, podniósł się i rzekł:
— Mój dobry aniele, ocaliłaś mnie.

XV.

Wrócił do swego pokoju.
Pozostała nieruchoma, przejęta silnem wzruszeniem. Siedziała tak długo, z głową pochyloną, z rękoma opartemi na kolanach. Fale uczuć, które w niej szumiały, tamowały jej oddech. Serce jej wzbierało miłością, szczęściem i wstydem. Pokora ojca wstrząsnęła nią głęboko... I nagle wybuch czu-