Strona:PL Sewer - Bajecznie kolorowa.djvu/048

Ta strona została przepisana.

— Jaga, bierz łyżkę i chodź do środka — zaczynajmy!
Jagusia mimowoli usiadła, przy niej Wacek, obok Jaś.
— Uczta nielada! — zawołał artysta, chcąc ośmielić dziewczę.
Podniosła na niego czarne oczy:
— Panicz pewno pierwszy raz siedzi przy takiej uczcie?
— Ale chciałbym siedzieć całe życie.
Domyślała się znaczenia słów, zamilkła, spoważniała, jedząc powoli, jakgdyby się zmuszała,
— Jaga, jesz, jakgdybyś z wesela przyszła — odezwał się Jaś. — Panicz i ja ze swoją łyżką czekamy na ciebie, bierz prędzej.
— Nie czekaj — odrzekła.
— Czekaj — odezwał się artysta do Jasia. — My, chłopcy, jemy, jak wilki, Jaguś powolutku i delikatnie; zwyczajnie, jak panienka.
Zaśmiał się Jaś, zaśmiała się Jaguś i raptownie młodość zawrzała w izbie, a jednocześnie wiosna wysłała słonko przez okno na zwiady. Młodość drżała, wiosna słonkiem się śmiała.
W rozbawieniu i jasnych promieniach musiała się Jaguś ślicznie przedstawić w szarym kolorycie izby, gdzie artysta, co na nią spojrzał niebieskiemi oczyma, szeptał w duchu!..
— Bajeczna!.. niech padnę, bajeczna!..
Jaguś nie słyszała, lecz odczuła kobiecością zachwyt artysty, jaśniała radością i szczęściem. Młody panicz przypadł jej do serca, że nieraz tchu nie mogła złapać.
— Pożywiliśmy się — rzekł artysta, wyciągając rękę do Jagusi — podała mu swoją nieśmiało — i dziękujemy ci, a teraz do pracy. Niema tu blisko chaty starej, rozłożystej lipy?