Strona:PL Sewer - Bajecznie kolorowa.djvu/082

Ta strona została przepisana.

różne cudactwa, nic nie zaszkodzą, noga będzie zdrowa.
To powiedziawszy, Florek się zaśmiał, za nim chórem kumy, starostowie i parobcy. Kapuśniak, jako naprawiacz i składacz, znanym był na całem Powiślu i szanowanym, jak wyrocznia.
— Chłopak niech leci do miasta po jednokonkę i panicza do ojców i doktorów odwiezie — rozkazywał Florek. — A nie bójcie się, nogi mu nie zepsują, choćby chcieli.
Jaguś wyprawiła Jasia.
Wacek leżał, zmęczony i blady, żydówka podsunęła mu poduszkę pod głowę.
— Całe szczęście, że przyszedł na wesele Kapuśniak i naciągnął przed spuchnięciem — powiedział poważnie żyd, wielki zwolennik naprawiacza.
Chory zamknął oczy, zimny pot występował na jego czoło. Jaguś usiadła przy nim i obcierała mu chusteczką twarz — weselnicy wyszli z karczmy. Dziewczę się obejrzało, nikogo nie było, prócz żyda, a któżby się żyda wstydził, pochyliła się i pocałowała Wacka w czoło.
Żyd się uśmiechnął. Wacek oczu nie otworzył.
— A chociaż ty jesteś ładna — szepnął żyd — to i głupia jesteś...
Wrócili do karczmy. Dyzma, Antek i Józiek radzili cicho przy oknie, zbliżyli się do Wacka.
— Jak się czujesz? — spytał go Dyzma.
— Piekielny ból — odpowiedział — w mózgu świdruje. Boję się, czy kości nie pęknięte.
Otworzył oczy i znów je zamknął, jęcząc cicho.
— Odwieziemy cię — odezwał się Antek monachijski — zaniesiemy do domu, ułożymy w łóżku, otoczy cię rodzina, przyjdzie doktór i coś przecie poradzi na ten wściekły ból.
Wacek zazgrzytał zębami, Jaguś rada była pła-