Strona:PL Shakespeare - Otello tłum. Paszkowski.djvu/12

Ta strona została skorygowana.
SCENA DRUGA.
Tamże. Inna ulica.
Wchodzą Otello i Jago z orszakiem.

Jago. Na wojnie, panie, nie jednegom zabił,
Ale popełnić rozmyślne morderstwo,
Jakoś to z mojem sumieniem niezgodne.
Braknie mi czasem złości, coby mogła
W czemś mi dopomódz. Z jakie dziesięć razy
Miałem myśl, pchnąć go tu, pomiędzy żebra.
Otello. Lepiej jest tak, jak jest.
Jago. Kiedyż bo prawił
Takie szkarady i w tak obelżywy
O waszej cześci wyrażał się sposób,
Że gdyby nie ten kęs bogobojności,
Jaką mam, byłby mi żywcem nie uszedł.
Ale czy tylko twe małżeństwo, panie,
Szczelnie zawarte? bo ten magnifikus
Ma popleczników, i gdy się uweźmie
Co przeprowadzić, głos jego dorówna
Głosowi Doży. On was zechce rozwieść,
Albo wam tyle narobi trudności
I tarapatów, o ile mu prawo
Wszystkimi jego wpływami poparte
Da k’temu kiersztak.
Otello. Niech czyni, co zechce.
Usługi, jakiem oddał senatowi,
Zagłuszą jego skargę. Wiedz, Jagonie,
I nie zaniedbam z tem jawnie wystąpić,
Skoro się dowiem, że chwalba uzacnia;
Wiedz, że wywodzę ród ze krwi królewskiej,
Czyny zaś moje mogą, i bez czapki,
Do tak wielkiego rościć prawo szczęścia,
Jak to, com posiadł. Wiedz i to, że gdybym
Nie kochał czule pięknej Desdemony,