Strona:PL Sofokles - Antygona (Kaszewski).djvu/69

Ta strona została skorygowana.

Pochwycił miecz dwusieczny; ojciec byłby nie żył:        75
Szczęściem w porę się cofnął; miecz w stronę uderzył.
Wtedy on już na siebie całą wściekłość zionie,
Utyka na ostrz miecza; topi go w swem łonie:
Krew bryzga, a on czując, że w nim życie kona,
Pochwycił narzeczoną w mdlejące ramiona,        80
Na licach jej ostatnie wyzionął westchnienie,
Z którem się krwi czerwonej zmieszały strumienie.
Leżą więc we wzajemnym uścisku ujęci,
I Hades w domu śmierci wieczny ślub ich święci.
Z tych wydarzeń niech każdy roztropnie rozważa,        85
Na jakie nierozsądek nieszczęścia naraża.

(Eurydyka odchodzi).


Przodownik Chóru.

Cóż stąd wnosić należy, że ot Kreonowa
Odeszła śpiesznie od nas, nie rzekłszy ni słowa?


Poseł.

Mnie samego to dziwi; jednak mam nadzieję,
Że ona posłyszawszy o śmierci synowskiej,        90
A nie chcąc w całem mieście rozgłaszać swej troski,
W domu na łono niewiast ciche łzy wyleje.
Przecież na tyle rozum jej, zda się, wystarczy,
Że niczem lekkomyślnem życia nie obarczy.


Przodownik Chóru.

Nie wiem; często w ponurej milczenia boleści        95
Równa groza, jak w głośnej się rozpaczy mieści.


Poseł.

Ha! jak wrócę do dworca, zobaczę to wtedy,
Czy czasem ją do jakiej chęć nie skusi biedy;
Bo przyznaję, uwaga twoja sprawiedliwa:
Że wskazówką wybuchu zbytnia cisza bywa.        100

(Odchodzi)


Przodownik Chóru.

Otóż i władca sam przecie nadchodzi
I niesie w ręku ciało swego syna:
Ale po prawdzie powiedzieć się godzi,
Że w tem już jego, a nie czyja wina.