Strona:PL Sofokles - Antygona (Kaszewski).djvu/70

Ta strona została skorygowana.
(Kommos).


Kreon.
(Strofa 1).

Bezrozumny, wściekły gniew!        105
Sroga-ż za nim ciągnie kara:
Patrzcie... patrzcie... jedna krew
I morderca i ofiara!
Otóż mych wyroków plon!
Synu — synu mój jedyny!        110
Tyś już nie mój! z mej cię winy
Wydarł mi przed wczesny zgon.


Przodownik Chóru.

Późno uznajesz sprawiedliwość bogów.


Kreon.
(Strofa 2).

Och! uznaję! Gniewny bóg
W mojej głowie rozum zmógł;        115
On mnie zguby powiódł drogą
I zamysłów, moich bieg
Bezlitosną zburzył nogą.
Próżno się tu trudzi człek.

(Nadchodzi drugi Poseł).


Drugi Poseł.

O panie! nad twą głową wisi klęsk gromada:        120
Po jednej-ś nie ochłonął, a już druga pada.


Kreon.

Nowe-ż nieszczęście do mych zawitało progów?


Drugi Poseł.

Małżonka twa, po synu zabitym stroskana,
Umarła: jeszcze świeżą broczy krwią jej rana.


Kreon.
(Antystrofa 1).

Piekło-ż przepaść klęsk zionęło,        125
Na mą zgubę się uwzięło?!
Jakież straszne twoje wieści,
Pośle nieszczęść i boleści!
Przebóg! we mnie ten twój głos
Żga powtórny śmierci cios.        130
Powiedz, powiedz: czy istotnie
Ja-m zgubiony niepowrotnie?...