Strona:PL Stanisław Ignacy Witkiewicz-Szkice estetyczne.djvu/165

Ta strona została uwierzytelniona.

pewne poglądy konieczne, implikowane przez samo pojęcie Istnienia, choćbyśmy te poglądy nazwali rzeczywistościami, czy kalamarapaksami i tworzyli coraz wyższe, urojone ich „typy“. Pojęcie rzeczywistości, tak wprowadzone do filozofji jak przez Chwistka, nie tylko nie rozjaśnia dawnych problemów, ale napełnia atmosferę rozmyślań nad niemi jakimś potwornym koszmarem niejasności, przenosi nas bez trudu w „rzeczywistość snów i wyobrażeń“. Robi to wrażenie jakiejś straszliwej perwersyi ultra-logicznego umysłu, który nie mogąc znieść już swojej własnej, nieubłaganej konsekwencyi, pęka jak granat w sferze zupełnej ekstrawagancyi, przenosząc tam ze sobą całą, wspaniale rozwiniętą, maszynę logiki, przystosowaną do innych wymiarów. Chwistek woli przyjąć wielość rzeczywistości i być wiernym, nawet w Ontologji, teoryi typów, niż przyjąć choćby tak łagodną, i sprowadzalną do pojęć całości i części, sprzeczność, jak pojęcie jedności w wielości i jego dwa pochodne pojęcia: ciągłości w przerywaności i stałości w zmienności. Książka jego jest tak interesująca, że możnaby o niej pisać tomy; uczynią to z pewnością jego komentatorzy, kiedy zabłyśnie wreszcie jako Nowa Gwiazda w konstelacyi czystej Logiki, gdzie błyszczą nazwiska takie jak Russell’a i Whitehead’a. Można być genialnym logikiem, bojąc się metafizyki — nie można być filozofem-ontologiem.