Strona:PL Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni 02.djvu/027

Ta strona została uwierzytelniona.



STARCY.

Domek, zajmowany przez dyrektora Cisów, dr. Węglichowskiego, mieścił się na wzgórzu, z którego obejmowało się wzrokiem cały park i jego okolice. Dworek ten należał do M. Lesa. Kiedy dr. Węglichowski zdecydował się przyjąć obowiązki dyrektora, M. Les zaczął niezwłocznie pod pozorem uproszonej, kompetentnej osoby stawiać w Cisach »budę« dla siebie, w której, jak pisał, pragnął żywota dokonać. Była to willa drewniana, z zewnątrz niepokaźna i dość ciasna. Miała jednak rozmaite zalety wewnętrzne: były tam alkowy, piwniczki i spiżarki, skrytki, strychy i t. d. tak pobudowane, że czyniły z niej bezcenne gniazdo.
Kiedy dom był gotów, M. Les prosił Węglichowkiego listem gwałtownie różnojęzycznym o zamieszkanie w tej chałupie, a to w celu poprostu ustrzeżenia jej od złodzieja, ognia i wojny. Węglichowski odrzucił propozycyę. Nie miał zamiaru korzystać z darowizny domu, (gdyż taki był podstęp M. Lesa, zbyt prostacko sklejony, żeby się ktokolwiek na nim nie poznał). Wtedy Leszczykowski napisał list jeszcze bardziej nieortograficzny, w którym wymyślał po turecku »starym futurom«, którzy dach przyjaciela uważają za cudzy. »Nie-