Strona:PL Stendhal - O miłości.djvu/243

Ta strona została przepisana.

„Kiedy jest w swojem kółku, śmieje się jak szalona z najśmielszych konceptów. To ona opowiedziała mi hiistorję o tej szesnastoletniej księżniczce, później tak sławnej, która wpuszczała często do swego pokoju oficera stojącego na warcie u jej drzwi“.

SZWAJCARJA

Mało zmam szczęśliwszych rodzin niż rodziny w Oberland, części Szwajcarji w pobliżu Berna; jest zaś publicznie wiadome (1816), że dziewczęta spędzają tam ze swymi kochankami noc z soboty na niedzielę.
Dudki, którzy znają świat od Paryża do Saint-Cloud, okrzykną się; szczęściem, znajduję u szwajcarskiego pisarza potwierdzenie tego, na co sam[1] patrzałem cztery miesiące.
„Pewien poczciwy wieśniak skarżył się na szkody w sadzie; spytałem, czemu nie trzyma psa; odparł: „Córki nigdyby za mąż nie wyszły“. Nie zrozumiałem tej odpowiedzi; wyjaśnił mi, że miał wprzód tak złego psa, iż żaden chłopak nie śmiał drapać się do jego okien.
„Drugi wieśniak, wójt w swojej wsi, chcąc przedemną pochwalić żonę, powiadał, że w czasie gdy była panną, nie było drugiej, któraby miała więcej kilterów albo czuwaczy (młodych ludzi przychodzących do niej na noc).

„Powszechnie szanowany pułkownik musiał, w czasie wyprawy górskiej, zanocować w ustronnej i malowniczej dolinie. Stanął u najzacniejszego gospodarza, zamożnego i poważanego człowieka. Wchodząc, gość zauważył szesnastoletnie dziewczę, ideał wdzięku, świeżości i prostoty: była to córka gospodarza domu. Tego dnia była tam zabawa: gość zaczął nadskakiwać panience, której piękność była w istocie uderzająca. Wreszcie, zebrawszy się na odwagę, ośmielił się zapytać, czy nie mógłby z nią czuwać. „Nie, odparło

  1. Zasady filozoficzne pułkownika Weissa, siódme wydanie, t. II, str. 245.