Strona:PL Stendhal - Pamiętnik egotysty.djvu/27

Ta strona została skorygowana.

, przechwalam się może; jest bardzo cnotliwa od dziesięciu lat, ale z musu, wedle mnie.
Wreszcie, opuszczony przez panią Dar, na którą miałem prawo liczyć, winien jestem najżywszą wdzięczność margrabinie.
Dopiero zastanawiając się aby móc napisać to wszystko, widzę jaśniej co się działo w mojem sercu w r. 1821. Zawsze żyłem i jeszcze żyję z dnia na dzień, nie myśląc zgoła co będę robił jutro. Bieg czasu znaczy się dla mnie jedynie przez niedziele, w które zazwyczaj się nudzę i w które wszystko widzę czarno. Nigdy nie mogłem zrozumieć czemu. W 1821 w Paryżu niedziele były wręcz okropne dla mnie. Błądząc pod kasztanami w Tuillerjach, tak wspaniałemi o tej porze roku, myślałem o Metyldzie, która spędzała specjalnie te dnie u okazałej pani Traversi. Ta przeklęta przyjaciółka, która mnie nienawidziła, była zazdrosna o kuzynkę i wmówiła w nią, sama i przez przyjaciół, że shańbiłaby się zupełnie, gdyby mnie wzięła za kochanka.
Pogrążony w ponurej zadumie cały czas przez który nie byłem z mymi trzema przyjaciółmi — Lussinge, Barot i Poitevin — cierpiałem ich towarzystwo jedynie jako dystrakcję. Przyjemność oderwania się na chwilę od mojej boleści, lub też niechęć oderwania się, to były wytyczne wszystkich moich postępków. Kiedy który z tych panów podejrzewał mnie że jestem smutny, mówiłem dużo, i zdarzało mi się gadać wielkie głupstwa, zwłaszcza te rzeczy, których nigdy nie trzeba mówić we Francji, bo urażają miłość własną.
Zawsze mówiłem nazbyt nieopatrznie i bez myśli, ile że wówczas rozmawiałem jedynie po to by złagodzić na chwilę piekący ból, chcąc zwłaszcza uniknąć zarzutu że zostawiłem serce w Medjolanie i że dlatego jestem smutny: to byłoby sprowadziło na moją domniemaną kochankę żarciki, którychbym nie zniósł. Musiałem uchodzić w oczach tych trzech osobników, zupełnie wyzutych z wyobraźni, za pomylonego. Dowiedziałem się w kilka lat później, że uważano mnie za człowieka ogromnie sztucznego. Widzę, pisząc to, że, gdyby przypadek lub trochę rozsądku kazało mi szukać to-